RSS
środa, 23 marca 2016
Tak wygląda wnuczka Józefa Stalina! Chrese Evans mieszka w Portland i prowadzi sklep ze starociami. Zobacz jak dziwnie wygląda!

Niesłychane! Potomkini Józefa Stalina mieszka sobie spokojnie w Portland i sprzedaje starocie, wystylizowana na postać z gier komputerowych. Nie do wiary! Ta wytatuowana kobieta, wyglądająca jak postać z gry komputerowej, to… wnuczka Józefa Stalina (+75 l.)! Chrese Evans (44 l.) mieszka w Portland i prowadzi mały sklep ze starociami. Jej klienci nigdy by się nie domyślili, że matką tej szalonej i wesołej postaci była Swietłana Alliłujewa (+85 l.), ukochana i jedyna córka Stalina, jego najmłodsze dziecko. Swietłana w czasach komunizmu żyła jak księżniczka w złotej klatce. Potem wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, a następnie do USA.Zmarła dopiero w 2011 roku. Chrese, owoc związku Swietłany z architektem z USA, nazywała się Olga, ale zmieniła imię. Choć jest przywiązana do kultury amerykańskiej, czuje sentyment do Rosji, potrafi gotować tradycyjne wschodnie potrawy i… pić wódkę jak prawdziwa Rosjanka.

 

Więcej: se.pl

wtorek, 22 marca 2016
Terah Jay zaśpiewał lepiej niż Rihanna. Dziwne to.

Terah Jay – to nazwisko powinno zapaść Rihannie w pamięć na dłużej. Podczas koncertu Barbadoska przekazała mu mikrofon i jak widać po minie wokalistki, Terah zaskoczył gwiazdę doskonałym wokalem.
To rzadki widok spotkać gwiazdę światowego formatu tak zaskoczoną. Rihanna zapewne nie spodziewała się, że stojący pod samą sceną fan popisze się tak wspaniałym wokalem. Wprawdzie Terah wydał z siebie tylko kilka dźwięków utworu „FourFiveSeconds”, ale to wystarczyło, by wprawił w osłupienie Babrbadoskę i internautów.

Więcej: http://www.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Rihanna-na-koncercie-spotkala-utalentowanego-fana-VIDEO-00020347

12:30, radioalert
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2016
Dziwna ta krowa. Myśli, że jest psem!?

Jałówka o imieniu Margit nie może zaakceptować faktu, że urodziła się jako krowa. Zamiast biegać po łąkach, woli bawić się na podwórku z psami.
Margit miała zaledwie tydzień, kiedy trafiła do zagrody Karin Linderoth w Lönsboda w Szwecji. Cielątko zostało odrzucone przez matkę, a gospodarze nie mieli czasu, żeby ją odchować.
Krówka mieszkała w oborze, ale uważała, że w towarzystwie psów jest o wiele bardziej wesoło - opowiada Karin Linderoth, która wykarmiła Margit butelką.
O poranku Margit chodziła z psami na spacer, które od razu zaakceptowały ją jako swojego kompana.

Kiedy była jałówką, Margit lubiła zaglądać do domu, ale ponieważ miała gęste futro szybko robiło jej się zbyt ciepło. Wtedy polegiwała na werandzie.
Z czasem zrobiła się jednak nieznośna, brykała po kuchni, strącając ze stołu talerze i filiżanki.
Kiedy skończyła 3 lata, Karin Linderoth uznała, że to najwyższy czas przypomnieć Margit, iż jest nie psem a krową.
Zaprowadziłam ją do obory, dałam ziarno i powiedziałam "zostań tu". Na początku popróbowała przecisnąć się przez sztachetki, ale po jakimś czasie zaakceptowała swój krowi los - relacjonuje Linderoth w rozmowie z dziennikarzami gazety "SVD". 

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-ta-krowa-nazywa-sie-margit-mysli-ze-jest-psem

czwartek, 03 marca 2016
Dziwne to. Papa Smerf żył naprawdę?!

Paul Karason (+ 62 l.) byłby zupełnie normalnym człowiekiem, o którym świat by nigdy nie usłyszał. Byłby, gdyby nie fakt, że miał kompletnie... niebieską skórę! Jak Papa Smerf – takie zresztą miał przezwisko. Dlaczego? Bo Amerykanin przez 10 lat sam leczył się srebrem!
Paul Karason zmarł właśnie w USA. Dostał ataku serca, do którego przyplątało się zapalenie płuc i mocny udar. I dlatego świat znów sobie przypomniał o Papie Smerfie. Jego niebieska skóra to efekt kuracji, jaką sam sobie zaaplikował i prowadził konsekwentnie przez 10 lat.
Cierpiał na ciężkie zapalenie skóry, co przeszkadzało mu szczególnie na twarzy. Trudno mu się dziwić, że miał dość opuchniętej i czerwonej skóry. Jednak zamiast się leczyć antybiotykami – sięgnął po metodę tradycyjną: srebro koloidalne mające działanie antybakteryjne. Dawniej, jeszcze zanim się pojawiła penicylina, jego właściwości były często wykorzystywane do zwalczania infekcji bakteryjnych.
Niestety Papa Smerf przesadził. Pewnie nie wiedział, że srebro używane w nadmiarze może się kumulować w organizmie. Najwidoczniej u niego było go aż tyle, że zajęte były nie tylko organy wewnętrzne, ale nawet skóra. Z białego człowieka Paul stał się niebieskim – to wynik reakcji srebra na światło (jak w fotografii). Miał wtedy 58 lat.
Przemiana w Papę Smerfa drogo go kosztowała. Odsunął się od ludzi i prowadził życie samotnika. Nawet wtedy jednak nie odpuścił. Znów sam postanowił się teraz odbarwić. W zasadzie to niemożliwe, ale stosował jakieś tajne specyfiki, unikał słońca i cieszył się, że skóra jaśniała. Ale chyba tylko w jego wyobraźni.
A srebro koloidalne – zawiesina srebra w wodzie destylowanej – zostało w Ameryce zakazane.

Więcej: http://www.fakt.pl/m/crop/0/-550/faktonline/635157320582906384.jpg

11:20, radioalert
Link Dodaj komentarz »
Tagi
Loading